Saturday, September 8, 2007

Kwasniewski skonczony politycznie w Polsce


To działania przeciwko Polsce Kwasniewski skonczony politycznie w Polsce
Nasz Dziennik, 2007-09-08
Skandaliczna i niedopuszczalna - tak liderzy zarówno PiS, jak i opozycji komentują wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego, który na łamach niemieckiej prasy zachęcał Berlin do agresywnej polityki wobec Polski. Politycy zauważają, że były prezydent wpisał się w nurt doradzania sąsiadom działań przeciwko własnemu krajowi.



"Jest rzeczą niedopuszczalną, by jakikolwiek polski obywatel, a tym bardziej były prezydent, zachęcał obce państwo do agresywnej polityki przeciwko własnemu krajowi" - czytamy w oświadczeniu Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
- Pan Kwaśniewski wyszedł z roli byłego prezydenta Polski, z roli lidera partii opozycyjnej i wszedł w rolę doradcy rządu niemieckiego. Nie jestem jednak pewien, czy rząd niemiecki sobie tego życzy - ocenił wypowiedź byłego prezydenta przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Zalewski (PiS).
Swoje oburzenie wyrazili także inni politycy. Lider LPR Roman Giertych stwierdził wręcz, że słowa te świadczą o tym, iż "jest on zdrajcą", a cały wywiad jest skandaliczny i przypomina listy volksdeutschów. Także Jan Rokita (PO) stwierdził, że były prezydent wpisał się w dziedzictwo doradzania sąsiadom działań przeciwko własnemu krajowi, a każdy, kto uczy się historii, zna określenie takich zachowań. Wicepremier Przemysław Gosiewski (PiS) zaliczył Kwaśniewskiego do obozu reprezentującego ustępliwą politykę wobec Niemiec, który nie zabiega o polskie interesy narodowe.
Na łamach niemieckiego czasopisma "Vanity Fair" były prezydent skrytykował politykę Lecha i Jarosława Kaczyńskich wobec Niemiec, nazywając ją "kursem prowokacji", co jest "diabelnie złym pomysłem". W wywiadzie zawarł ponadto sugestię, że w przypadku wygrania przez PiS najbliższych wyborów i kontynuowania dotychczasowej polityki władze niemieckie powinny zmienić swoje stanowisko. "Jeżeli jednak Kaczyńscy wygrają następne wybory i będą kontynuowali dotychczasową politykę, to Berlin powinien przemyśleć swoją powściągliwość. Wtedy należy na te ataki zareagować inaczej" - powiedział Kwaśniewski.
W swoim wczorajszym oświadczeniu były prezydent odpiera zarzuty, stwierdzając, że jego sugestie co do jego propozycji dla kanclerz Niemiec prowadzenia "ostrej" polityki wobec Polski są "niesłuszne i nieprawdziwe". "Nigdzie takich słów nie używam. Sens całej wypowiedzi jest odmienny, cytowane zdania są wyrwane z kontekstu, przytaczane jedynie w części, nie całości" - przekonuje Kwaśniewski.

Zenon Baranowski
Politycy zaszokowani wywiadem Kwaśniewskiego
Wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego dla magazynu "Vanity Fair" jest wysoce niestosowna i nie licuje z godnością urzędu prezydenta RP, który Kwaśniewski sprawował przez dziesięć lat - napisał sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński.
"Uważamy, że w zaistniałej sytuacji polska opinia publiczna ma prawo domagać się od Aleksandra Kwaśniewskiego wyjaśnień i przeprosin" - czytamy w oświadczeniu Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W oświadczeniu podkreślono, że Kancelaria Prezydenta przyjęła wypowiedź Kwaśniewskiego ze zdumieniem i oburzeniem. "Słowa byłego Prezydenta szkodzą zarówno wizerunkowi Polski w świecie, jak i budowaniu partnerskich relacji między Polską a Niemcami" - napisano w oświadczeniu. Jednocześnie zaznaczono, że "jest rzeczą niedopuszczalną, by jakikolwiek polski obywatel, a tym bardziej były Prezydent, zachęcał obce państwo do agresywnej polityki przeciwko własnemu krajowi".

Były prezydent skrytykował na łamach pisma "Vanity Fair" politykę braci Kaczyńskich wobec Niemiec, określając ją mianem "kursu prowokacji", co uznał za "diabelnie zły pomysł". Kwaśniewski zasugerował, że jeżeli Kaczyńscy wygrają najbliższe wybory i będą kontynuowali dotychczasową politykę, to władze w Berlinie powinny przemyśleć swoją powściągliwość wobec Polski i "zareagować inaczej" na ataki.

Kwaśniewski zapewnił, że Polacy mają bardzo duży szacunek do Niemców. Poglądy Polaków a polityka kierownictwa kraju to "dwie zupełnie różne rzeczy" - zastrzegł.

- Jest dla mnie całkowitą zagadką, dlaczego Kaczyńscy realizują ten kurs prowokacji. To diabelnie zły pomysł. Niemieckie poparcie w naszych zabiegach o wejście do UE było tak ważne. Ze wszystkich krajów UE to my musimy mieć z Niemcami najlepsze stosunki - powiedział Kwaśniewski.

Jego zdaniem premier Jarosław Kaczyński posługuje się "dawnymi stereotypami" Niemiec, które funkcjonują jednak jedynie w kręgach jego wyborców - "arcykatolików, wyborców starszych na wsi, ludzi przegranych". Premier oferuje im "dogodny wizerunek wroga" - Niemców lub tych, którzy lepiej zarabiają - uważa Kwaśniewski.

Były prezydent wyraził też pogląd, że Niemcy powinni ze spokojem reagować na działania polskich władz. - Jeżeli jednak Kaczyńscy wygrają następne wybory i będą kontynuowali dotychczasową politykę, to Berlin powinien przemyśleć swoją powściągliwość. Wtedy należy na te ataki zareagować inaczej - powiedział.

Wywiad Kwaśniewskiego dla "Vanity Fair" nie przeszedł bez echa wśród polskich polityków.

Roman Giertych nazwał byłego prezydenta "zdrajcą". Zdaniem szefa LPR wywiad jest skandaliczny i przypomina listy volksdeutschów.

Poseł Jan Rokita z Platformy Obywatelskiej powiedział, że wypowiedź Kwaśniewskiego była "niemądra". Jan Rokita wyraził opinię, że Kwaśniewski w swej zapalczywości stracił poczucie zdrowego rozsądku. Dodał, że każdy, kto uczył się historii Polski, zna określenia zachowań, które wiążą się z doradzaniem sąsiadom działań przeciwko własnemu krajowi. Zdaniem Rokity, Aleksander Kwaśniewski nieopatrznie wpisał się w to dziedzictwo.

Z kolei lider PO Donald Tusk powiedział, że słowa Kwaśniewskiego to koszmarna, nie znajdująca usprawiedliwienia wypowiedź.

Jak dodał, jest zaskoczony wypowiedzią b. prezydenta, bo - według niego - Kwaśniewskiego, przy bardzo wielu wadach, cechowała "taka roztropność".

- On jednak sprawiał wrażenie człowieka dość zrównoważonego i starającego się ważyć słowa. Więc ta dość koszmarna wypowiedź nie znajduje usprawiedliwienia, a ja nie znajduję jakiegoś racjonalnego wyjaśnienia - powiedział szef PO.

Tusk podkreślił, że "polski polityk nie powinien mówić takich rzeczy".

Szef Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz powiedział, że słowa Kwaśniewskiego godzą w polskie interesy. Jego zdaniem zachowanie byłego prezydenta potwierdza opinię, że są w Polsce politycy "gotowi działać na zewnątrz przeciwko polskiej racji stanu". Według Macierewicza dobrze, że Polacy poznali sposób uprawiania polityki skierowanej przeciwko interesom Polski.

Zdaniem wicepremiera Przemysława Gosiewskiego, Kwaśniewski należy do obozu reprezentującego miękką politykę wobec Niemiec i nie zabiegającego o polskie interesy narodowe.

W ocenie przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Zalewskiego (PiS) wypowiedź byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego dla pisma "Vanity Fair" jest wysoce niestosowna, bo przenosi wewnętrzny konflikt polityczny za granicę, co szkodzi Polsce.

- Uważam, że w demokratycznym państwie, w sytuacji, gdy opozycja ma wszelkie możliwości - od finansowych po medialne - prowadzenia nieskrępowanej działalności, przenoszenie konfliktu wewnętrznego za granicę szkodzi państwu - podkreślił Zalewski.

- Pan Kwaśniewski wyszedł z roli byłego prezydenta Polski, z roli lidera partii opozycyjnej i wszedł w rolę doradcy rządu niemieckiego. Nie jestem jednak pewien, czy rząd niemiecki sobie tego życzy - powiedział Zalewski.

Jego zdaniem, tą wypowiedzią władze Niemiec zostały postawione przez Aleksandra Kwaśniewskiego w niezręcznej sytuacji. Dlatego - jak przyznał - nie dziwi go brak reakcji z ich strony.

W ocenie Zalewskiego, takie wypowiedzi byłych prezydentów mogą być dopuszczalne jedynie w państwach totalitarnych, a nie w demokratycznych. Jednocześnie za nieprawdziwą uznał tezę, że polityka niemiecka premiera Jarosława Kaczyńskiego służy za element polityki wewnętrznej.

- Nie wierzę, żeby Kwaśniewski to powiedział. Jaki on jest, taki jest, ale chyba nie mógł tego powiedzieć, dlatego, że tego nie wolno mówić, jeśli ktoś ma trochę patriotyzmu i przyzwoitości - komentuje wywiad Lech Wałęsa.

Według niego, Kwaśniewski udzielając wywiadu mógł być "zmęczony" i "nieprecyzyjny". "My tu możemy się prać nawet na krótko, ale nie można, żeby ktoś nam tu trzeci mieszał" - powiedział.

- Tutaj jest normalna demokracja, ułomna i niedobra. Ja też nie lubię Kaczyńskich, ale to jest moja sprawa, a nie Niemiec - dodał Wałęsa.

Wypowiedzi byłego prezydenta broni Ryszard Kalisz, były bliski współpracownik Kwaśniewskiego. - Zgadzam się ze słowami byłego prezydenta - powiedział Kalisz. Dodał, że streszczenia wywiadu w prasie polskiej zostały wyjęte z kontekstu.

- To nie było żadne namawianie. Chodzi o to, aby nie prowadzić polityki państwa jak w XVIII wieku, gdzie wszyscy ze wszystkimi byli skłóceni (...), ale aby budować formułę współpracy europejskiej. Takie jest przesłanie tego artykułu - powiedział Kalisz.

Zdaniem posła SLD, polska polityka zagraniczna prowadzona przez prezydenta i premiera Kaczyńskich jest "szkodliwa dla interesu narodowego Polski rozumianego jako interes wszystkich obywateli".

Jak mówił Kalisz, bracia Kaczyńscy stworzyli pojęcie "interesu narodowego", który jest wynikiem ich własnej wizji i oceny. - To nie jest interes narodowy nas wszystkich, tylko Kaczyński wstaje rano i mówi, że naszym interesem narodowym jest to, żeby się skłócić ze wszystkimi krajami europejskimi - ocenił polityk Sojuszu.

Kalisz nie ma wątpliwości, że jest to działanie przeciwko integracji europejskiej. - Jeżeli rząd w Polsce jest przeciwny integracji europejskiej, to ten rząd powinien jasno to powiedzieć i takie jest przesłanie wypowiedzi Kwaśniewskiego - dodał poseł SLD.

No comments: